Untitled design (26)

Celem istnienia landing page’a jest konwertowanie. Czyli realizowanie celu, jaki przed nim stawiamy. Sprzedaż, wygenerowanie jak największej ilości kodów promocyjnych, pozyskiwanie bazy odbiorców newslettera. Nawet, jeśli Twój landing page robi to na poziomie, który Cię satysfakcjonuje, pamiętaj: Zawsze może być lepiej. Dlatego – optymalizuj. Innymi słowy: testuj.

Testowanie landing page’a to niemal święty obowiązek każdego, kto korzysta z tego elementu kampanii marketingowej.

(Zaraz, zaraz, czy ktokolwiek jeszcze z niego nie korzysta? Nieeee, to niemożliwe…)

Łaska przedstawiciela Twojej grupy docelowej na pstrym koniu jeździ. To, co wczoraj było ekcytującą nowością, dziś może zostać odebrane jako przebrzmiałe i w złym guście. Dotąd genialny pomarańczowy przycisk CTA, aktualnie stanowi faux pas – bo płoną lasy, bo nowy program w telewizji, bo… Powody bywają różne, nie jesteś w stanie poznać ich wszystkich, ale musisz być na nie przygotowany. Dlatego – testuj, testuj i jeszcze raz testuj. Stale.

Inny argument za przeprowadzaniem testów optymailzacyjnych dla landing page’y: Skąd wiesz, że przycisk CTA powinien być pomarańczowy? Z wcześniejszych doświadczeń? A może przeczytałeś o tym w licznych case studies poświeconych tematowi? W porządku, ja też o tym czytałam i sprawdzałam – wyróżniający się na tle reszty strony, pomarańczowy button CTA zwykle działa skutecznie. Pytanie: czy jesteś pewien, że także na przedstawicieli Twojego targetu? A jeśli kierujesz swój przekaz, bo ja wiem… do osób należących do subkultury gotów? Może skuteczniejszy będzie przycisk czerwony jak krew? Albo przewrotnie – słodki róż na tle czarnego landing page’a?

Wiesz to? Ja nie, dlatego – testowałabym. Wszystkie trzy wersje kolorystyczne.

Jak widzisz, temat optymalizowania landing page’a poprzez testowanie wraca jak bumerang. Tym tekstem otwieramy jego nową odsłonę.

Pozwól, że skupię się dziś na absolutnych podstawach, czyli na tym, jakie rodzaje testów masz do wyboru. Celowo wracam do testowego abecadła – wertując temat, natrafiłam na mnóstwo nieprawdziwych informacji! Warto zatem wyprostować pewne sprawy na samym początku, zanim sięgnie się głębiej.

No, to zaczynamy:

1. TESTY A/B

1

W tym rodzaju testu sprawdzamy wpływ, jaki na konwersję ma zmiana tylko jednego elementu na stronie, np.:

– zdjęcia w tle
– koloru przycisku CTA (dla gotów różowy? :))
– treści wezwania do działania
– orientacji formularza (pion/poziom)

I tak dalej. Wersji strony możesz mieć wiele – A, B, C, D… N, ale testujesz tylko jedną zmienną. Jeśli w tej metodologii chcesz testować większą liczbę składowych strony, musisz działać po kolei – najpierw wytypować najskuteczniejszy kolor przycisku CTA, potem z uwzględnieniem wyniku zmodyfikować podstawową wersję landing page’a. Dopiero wtedy możesz zacząć testowanie przekazu call to action.

2. TESTY MVT

4

Skrót pochodzi od angielskiego multi variant testing. Czyli równocześnie testujemy kilka zmiennych, które mogą mieć wpływ na konwersję z landing page’a. Powiedzmy, że jak na powyższym schemacie – chcemy badać skuteczność trzech wersji kolorystycznych nagłówka strony i trzy wersje kolorystyczne przycisku CTA. Musimy zatem stworzyć 3×3 = 9 wersji strony – A1, A2, A3, B1, B2, B3, C1, C2 oraz C3. Wyświetlamy je grupie klientów równocześnie i badamy, która kombinacja jest skuteczniejsza. Wybór tego rodzaju testów pozwala skrócić czas niezbędny na ich przeprowadzenie i badać zależności między elementami strony. Wymaga niestety posiadania znacznie większej grupy docelowej, niż w przypadku testów A/B.

3. TESTY WERSJI STRONY

3

W kilku miejscach sieci (litościwie nie podaję linków!) spotkałam się z nazwą “Testy A/B” użytą w tym rozumieniu. NIE, NIE, i jeszcze raz: NIE! Testowanie różnych layout’ów pod kątem skuteczności (konwersji) polega na wyświetlaniu przedstawicielom targetu kompletnie odmiennych wersji strony. To takie testowanie “całościowe” – wyniki nie pozwalają wyciągnąć wniosków dotyczących skuteczności poszczególnych składowych strony, ale dają nam wiedzę o tym, który layout bardziej przypadł do gustu naszym kochanym internautom.

Mam wrażenie, że odwrotnie proporcjonalnie do ilości literatury poświęconej tematowi, to właśnie testy wersji strony, a nie testy A/B przeprowadzane są najczęściej… A Tobie jak się wydaje?

4. TESTY A/A

2

Na koniec, może troszkę anegdotyczny typ testu, z którym także się spotkałam na branżowych blogach. Do testu A/A można odnieść staropolskie przysłowie: “Strzeżonego Pan Bóg strzeże”… W czym rzecz? Otóż, jak grafika wskazuje, w teście A/A sprawdzamy skuteczność dwóch identycznych wersji strony. Po co? Aaaaaa, widzisz. Nie zgadniesz! Po to, by sprawdzić, czy oprogramowanie wybrane do przeprowadzenia testów A/B, testów MVT, czy testów wersji strony, działa poprawnie. Jeśli tak, wyniki testu otrzymane po odpowiednio długim czasie będą wynosić 50:50%.

Przebiegłe, prawda?