Untitled design (7)

Dobry pracownik jest niczym spełniająca życzenia złota rybka. Bezcenny. Jak na złość, bezrobocie spada, zwiastując nadejście ciężkich czasów dla firm poszukujących rąk do pracy. Czyżby? A może tylko dla tych, które nie wiedzą, jak skusić właściwych ludzi?

“Firma to ludzie”. Z tej prawdy zdaje sobie sprawę większość świadomych przedsiębiorców. Nawet genialny wizjoner nie zdziała wiele, jeśli do swojego pomysłu na biznes nie uda mu się przekonać dwóch grup:

– klientów
– pracowników

Potrzeba przekonania klientów chyba nie wymagają objaśnienia, prawda? Nie zarabiasz, nie istniejesz. Proste. Ale pracownicy nie są już tak oczywiści. “Pracuj, a jak ci się nie podoba, na twoje miejsce czeka wielu innych chętnych”. No nie. Tak się nie robi biznesów. A w każdym razie: biznesów z wizją, innowacyjnych, nowoczesnych, których przetrwanie i rozwój wymaga zatrudnienia fachowców, najlepszych ludzi w branży. Ludzi, którzy nie tylko znają się na swojej robocie, ale w dodatku myślą i postrzegają świat w sposób zgodny z filozofią naszej firmy. Którzy pasować będą do nas jak… marchewka z groszkiem (jak mawiał niejaki Forrest Gump).

Takich ludzi wcale nie ma wielu. Są niczym złote rybki w stawie pełnym płoci. Rzadcy i cenni. Każdy próbuje ich odłowić. Niestety niemal wszyscy robią to w ten sam sposób – na sztuczną muchę suchego ogłoszenia w portalu rekrutacyjnym. I wyciągają same płotki. Tymczasem złota rybka lubi pokarm bardziej wyrafinowany. Pozwoli się złowić temu, kto zaproponuje jej żywego, tłuściutkiego robaka indywidualnego podejścia…

Właściwa przynęta dla złotej rybki

Wyobraź sobie, że jesteś człowiekiem o pożądanych na rynku kompetencjach. Świetnym programistą. Genialnym handlowcem. Dobrze zarabiasz (każdy specjalista w Twoim fachu dobrze zarabia), ale z jakiegoś powodu myślisz o zmianie pracy. Dlaczego? Uwiera Cię brak możliwości dalszego rozwoju, nie odpowiada atmosfera w zespole, przełożony nie dotrzymał deklarowanych na wstępie zobowiązań… Stare chińskie przysłowie mówi, że przychodzi się do pracy, a odchodzi od szefa 😉

Zaczynasz przeglądać ogłoszenia rekrutacyjne. W okno wyszukiwarki na znanym portalu tematycznym wpisujesz nazwę swojego stanowiska. W odpowiedzi pojawia się… kilkaset ofert pracy w Twoim regionie. Po przejrzeniu pierwszych trzech stron rezygnujesz zniechęcony. Wszystkie te ogłoszenia są do siebie podobne jak dwie krople wody! Żadnego indywidualizmu, “ludzkiej twarzy” firm, które oferują stanowisko. Same plastikowe muchy, zamiast świeżego mięska… Dlaczego miałbyś się do którejś z nich zgłosić?

Widzisz podobieństwo między potencjalnym pracownikiem, a potencjalnym klientem? Skoro tego drugiego starasz się skusić zaskakującą reklamą, mega promocją, fascynującym eventem, dlaczego temu pierwszemu nie zaproponujesz także czegoś ponad standard?

Podejdź do rekrutacji jak do kampanii reklamowej. Zareklamuj swoją firmę przyszłemu pracownikowi zgodnie z najlepszymi praktykami promocji online.

Skuteczna kampania rekrutacyjna nie musi być ani droga, ani czasochłonna. O ile podejdziesz do niej strategicznie. Dlatego na początek:

PRZEMYŚL TO, czyli zastanów się, jaka to rybka

Stwórz zawodowy (wiedza, kompetencje, umiejętności) i pozazawodowy (humanista/umysł ścisły, kobieta/mężczyzna, dwudziesto/czterdziestolatek, wielbiciel Monthy Pythona czy raczej humoru kabaretowego?) profil kandydata idealnego. Zastanów się, gdzie taka osoba bywa w sieci. Jakie strony, portale i serwisy społecznościowe odwiedza? Pod tym kątem zaplanuj media. Do listy miejsc w sieci, w których będziesz się reklamować, dorzuć Google Adwords (to narzędzie bardzo słabo wykorzystane w procesach rekrutacji, a niesłusznie!).
Wymyśl też sposób, w jaki będziesz zawczasu “odsiewał” kandydatów, zanim jeszcze otrzymasz od nich CV. Jeśli np. szukasz osoby do obsługi klienta anglojęzycznego, może dobrym pomysłem będzie zwracanie się do potencjalnych zainteresowanych w tym języku od samego początku? Już na etapie reklamy i landing page’a? O właśnie…

STWÓRZ REKRUTACYJNY LANDING PAGE, czyli przygotuj tłustego robaczka

To będzie takie ogłoszenie rekrutacyjne “bardziej”. Pomyśl – przygotowując specjalną stronę lądowania, będziesz w stanie przekazać o wiele więcej, niż za pomocą zwykłego, sucho sformułowanego ogłoszenia. Pokażesz firmę od środka, przedstawisz przyszłemu pracownikowi kolegów z biurka obok, zdradzisz co nieco na temat kultury korporacyjnej… Jeśli sprytnie go zaprojektujesz, za pomocą swojego landing page’a odsiejesz zwykłych oglądaczy, od osób naprawdę zainteresowanych Twoją propozycją.

(O rekrutacyjnych landing page’ach napiszę szczegółowo w przyszłym tygodniu)

SKIERUJ RUCH NA LP, czyli zarzuć wędki

Żaden landing page, także rekrutacyjny, nie odniesie sukcesu, jeśli adresat przekazu na niego nie trafi. Ponieważ zaplanowałeś wcześniej media, możesz teraz zacząć promować w nich swój rekrutacyjny landing page. Uwzględnij to, że reklama w mediach powinna nawiązywać do przekazu landing page’a – zarówno hasłem, grafiką, jak i kolorystyką oraz być dopasowana do medium, w którym się ukazuje. Innym językiem mówi się do użytkowników Facebooka, innym do czytelników Forbesa…

MONITORUJ WYNIKI, czyli sprawdź, która wędka sprawdza się najlepiej

Chcesz wiedzieć, który kanał kontaktu z potencjalnymi klientami jest najskuteczniejszy? Monitoruj źródła ruchu na Twoim landing page’u. Możesz to zrobić za pomocą darmowych narzędzi, np. Google Analytics. Pamiętaj o tym, że w kampanii rekrutacyjnej nie wystarczy monitorowanie jedynie liczby wejść na stronę. Równie ważne będzie porównanie jej z liczbą konwersji (czyli np. wysyłek CV), a także weryfikacja źródła pod kątem najcenniejszych “leadów” – ilu potencjalnych “wymarzonych” pracowników udało się pozyskać za pośrednictwem danego źródła? Po co monitorować źródła? Oczywiście po to, by wiedzieć, które jest dla Ciebie najbardziej wartościowe. Dzięki tej wiedzy w przyszłości będziesz mógł ograniczyć/odpowiednio przekierować środki przeznaczone na promocję landinga rekrutacyjnego.

NIE ZANIEDBUJ PORTALI REKRUTACYJNYCH, czyli pamietaj o rybkach-tradycjonalistkach

Dlaczego? Ponieważ Twój potencjalny przyszły pracownik pewnie od czasy do czasu przegląda oferty na portalach. Nawet, jeśli w danym momencie nie szuka pracy, bardzo możliwe, że się rozgląda za opcją zmiany. Skonstruuj swoje ogłoszenie w nietypowy sposób (stylem i przesłaniem powinno nawiązywać do landing page’a) i za jego pomocą zaproś ludzi na stronę docelową. Oczywiście monitoruj także to źródło odwiedzin – później porównasz jego skuteczność np. z reklamą AdWords.