Produktowy landing page. Niezwykle ważne ogniwo procesu sprzedażowego w internecie. Zaryzykowałabym stwierdzenie, że wręcz kluczowe, biorąc pod uwagę fakt, że takie landing page przygotowuje się przeważnie dla produktów nowych, nieznanych internaucie wcześniej. My wiemy, że nasza oferta to absolutny must have tego sezonu. Potencjalny klient, który kliknął w reklamę i trafił na naszą stronę, nie ma o tym pojęcia. Ma za to mało czasu i o tym, czy zechce poświęcić go naszemu produktowi, w pierwszym momencie zadecyduje wygląd i pozawerbalny przekaz landing page’a. Powinien on być zatem perfekcyjnie przemyślany, zarówno pod kątem produktu, jak i jego odbiorcy.

Oto subiektywny wybór trzech produktowych landing page’y, które mnie ostatnio zachwyciły. Są różne. Oferują co innego. Przekaz kierują do innych grup odbiorców. Zostały zupełnie odmiennie zaprojektowane, z wykorzystaniem różnych form i środków wyrazu. Mają jednak cechę wspólną – odwiedzający je internauta od pierwszego wejrzenia wie, o co chodzi i czy warto „czytać dalej”:

1. Kalkulator, czyli piękno tkwi w prostocie

Landing page znajdziecie pod adresem: numi.io

Po kliknięciu w link, oczom usera ukazuje się taki widok:
numi

 

Dużo pustej przestrzeni, minimum słów, maksimum przekazu wspartego twardymi danymi i specyficzną grafiką. Co oferuje strona? Aplikację kalkulatora dla Maca. Jaki jest kalkulator? Piękny, ponieważ prosty. Co można dzięki niemu policzyć? Obejrzyj króciutki filmik! Już wiesz, że go chcesz? Zamów! Nie jesteś pewien? Wypróbuj wersję beta. Czy to wszystko? Prawie. Po zescrollowaniu strony, ukaże nam się sekcja dla osób bardziej wnikliwych, bądź tych, co nie lubią oglądać filmików – w identycznie uproszczony, przyjazny dla usera sposób przedstawione zostały wszystkie funkcje kalkulatora. Jeszcze tylko lista dodatkowych zalet i „download beta”. A dla zainteresowanych opcja kontaktu z twórcą via media społecznościowe.

 

2. Całkiem nowy pomysł na Biblię

Apstorowa aplikacja, którą reklamuje strona: neubible.co

Pierwszy rzut oka wygląda tak:

neubible

Od razu wiadomo o co chodzi, po co chodzi  i dla kogo chodzi. Oto mamy bardzo tradycyjny produkt (Biblia) opakowany bardzo nowocześnie (w formie aplikacji na smartfona). Warto skorzystać, ponieważ Biblia na iphone’a opracowana została w sposób przemyślany, tak, aby czytało się z przyjemnością, unikając rozproszenia uwagi. Ściągamy? Nie? Projektanci landing page’a przekonają nas, że warto, jeśli nieco zescrollujemy stronę. I tu – uwaga. O ile top strony zawiera bardzo niewiele słów, o tyle niżej aż się od nich roi! Wszelkie zalety aplikacji „Nowa Biblia” są szczegółowo pokazane (screeny) i wyjaśnione. Udzielono też odpowiedzi na najczęściej zadawane pytania. Na koniec zaprasza się nas do kontaktu i prosi o zapisanie do newslettera. Trochę brakuje mi ponownej zachęty do ściągnięcia aplikacji u dołu strony, ale… I tak jest bardzo ciekawa 🙂

 

3. Całkiem inna kamera

Z trzech prezentowanych dzisiaj, ten landing page jest moim faworytem 🙂

Znajdziecie go tu: www.lily.camera

Klikamy w link i widzimy produkt:

lily

Sympatycznie zaprojektowany, prawda? Od razu widać, jakiej jest wielkości i że nie jest zbyt ciężki (skoto mieści się na dłoni). Domyślamy się, że to rodzaj rejestrującego drona, ale do czego konkretnie służy? Obejrzyjcie filmik! Poznacie wszystkie zalety zabawnej kamerki. Jeśli nie chcecie oglądać filmu, po prostu przesuńcie stronę w dół – otrzymacie te same informacje, tyle że w formie ruchomych obrazków i krótkich opisów. Uwaga – grafika na stronie porusza się w miarę scrollowania. Nic dziwnego, w końcu ideą produktu jest ruch… Potrzebne Wam dane techniczne – są i dane techniczne. Dla techno-maniaków na samym dole są „najczęściej zadawane pytania”. Dla ciekawych producenta – menu na dole. A przycisk Call to Action towarzyszy nam cały czas, podczas nawigowania na stronie.

Co myślicie o tych trzech sprzedażowych LP? Mnie się spodobały, a Wam?