Jak stworzyć landing page’e, które konwertują?

4 grudnia, 2020 19 min. czytania Autor: Kasia Hajok
share
Spis treści
share
Spis treści

Twój landing page może być piękny, funkcjonalny i responsywny, a do tego kolorowy i zabawny, a równocześnie nie przedstawiać sobą żadnej faktycznej wartości. Ale spokojnie – zamiast się martwić, sprawdźmy, co możemy zrobić, by to zmienić.

Byłoby wspaniale, gdyby istniał jeden porządny sposób na stworzenie landing page’a – zestaw zasad, których należy się trzymać. Oraz z pewnością, że po wypełnieniu tych zasad możemy się spodziewać konwersji na poziomie co najmniej 10%. Powtarzalny schemat, który, raz wypracowany, zadziałałby na wszystkich kolejnych landing page’ach i kampaniach…

Wróćmy do rzeczywistości. Gdy chodzi o landing page’e, nie ma stałych wytycznych. Każdy landing page wymaga osobnego projektu, zależnie od celu, tematu czy produktu na nim przedstawianego. Oczywiście, że niektóre elementy się nie zmieniają i można się pokusić o kilka generalizacji – w tym artykule wytłumaczę je na przykładach.

Zacznijmy i zobaczmy, jak stworzyć landing page’e, które konwertują!

Ten artykuł jest częścią kursu “Zrób dobry landing page”, w którym wyjaśniamy nie tylko, jak stworzyć landing page w Landingi, ale także pokazujemy możliwości reklamowe, radzimy jak zoptymalizować gotową stronę i osiągnąć wysoką konwersję.

Zdobądź więcej leadów na landing page’ach

Landing page w pigułce

Landing page to prosta strona skoncentrowana wokół jednego celu. Słowo klucz to: jednego. Cel może być dowolny w zależności od charakteru kampanii i potrzeb firmy. Jednak landing page’e skupiają się na realizacji konkretu. Jakiego?

  • Zebranie jak największej liczby leadów
  • Przekonanie do zakupu produktu
  • Zebranie zapisów do newslettera
  • Zebranie zapisów na webinar lub wydarzenie

Po wybraniu celu warto przejrzeć szablony landing page, które pomogą ten cel zrealizować. Na niektórych stronach (np. zapowiadających produkt) dobrym pomysłem będzie wstawienie licznika odmierzającego czas do startu promocji, na innym (np. sprzedażowym) dużego zdjęcia produktu.

Czym jest współczynnik konwersji?

Współczynnik konwersji daje nam pojęcie, ile osób weszło na Twoją stronę i zrobiło to, co w Twoim zamyśle miało zrobić (postąpiło zgodnie z celem wskazanym na landing page’u).

Przykładowo, jeśli zbierasz zapisy na webinar, konwersją nazwiesz każdy przypadek, kiedy ktoś zakończy proces rejestracji i wyśle wypełniony formularz do zapisu.

Współczynnik konwersji jest wyrażany procentem. Ten procent jest różny zależnie od branży, dla jakiej landing page został zaprojektowany oraz dla celu, który ma spełniać. Analizujesz współczynniki konwersji z Twoich landing page’y? Weź pod uwagę, że na landing page’ach służących do sprzedaży produktu statystyki będą niższe niż na landing page’ach służących do generowania leadów. To dlatego, że przy sprzedaży wymagania dla konwersji są dużo wyższe. Zbieranie leadów wymaga właściwie tylko podania adresu mailowego lub telefonu. Na stronie sprzedażowej płacimy. Różnica jest zasadnicza.

Jeśli chodzi o liczby, współczynnik konwersji 5% na stronie sprzedającej produkt jest w porządku, ale ten sam wynik na landing page’u generującym leady jasno sygnalizuje, że coś poszło nie tak.

Jak mierzyć współczynnik konwersji?

Co nam po dobrym landing page’u, jeśli nie wiemy, że jest dobry?

Pewność, czy landing page działa, zyskujemy dopiero dzięki statystykom. Niektóre platformy do tworzenia landing page’y mają wbudowane narzędzia analityczne  – do takich platform należą Landingi, Instapage oraz Unbounce. Natomiast często są to narzędzia podstawowe, więc w celu dokładniejszej analizy danych z landing page’a warto wykorzystać np. Google Analytics.

Tutaj znajdziesz poradnik, jak zintegrować Twoje konto Landingi z Google Analytics.

Kreator landing page od Landingi daje możliwość prostej analizy statystyk wejść i konwersji na stronach utworzonych w platformie. Spójrz na przykład niżej:

Wykres podaje podstawowe informacje (liczbę wejść, zdobytych leadów, współczynnik konwersji), ale brakuje tu takich danych jak średni czas spędzony na landing page’u czy liczba unikalnych użytkowników. Takie dane i pełniejsza analiza są dostępne we wspomnianym Google Analytics.

Integracje z zewnętrznymi narzędziami przyspieszają sprawne przesyłanie danych z landing page’a i zarządzanie leadami oraz rozszerzenie możliwości platformy, z której korzystasz.

Dlaczego landing page, a nie zwykła strona?

Landing page jest często tworzony na potrzeby pojedynczej kampanii marketingowej i sprawdzi się w niej dużo lepiej niż strona internetowa. Dlaczego? Ponieważ na landing page’u nic nie rozprasza odwiedzających.

Przykładowo, w Landingi mieliśmy sytuację, w której kierowaliśmy ruch na podstronę naszej strony internetowej, na której dało się zapisać do naszej platformy. Uzyskiwaliśmy takie rezultaty:

Współczynnik konwersji tej kampanii wyniósł 7,49%. Dobrze? Możliwe. Ale spójrz, co się stało, gdy te same informacje zawarliśmy na landing page’u, który nie był częścią strony – na którym nie było zbędnych odnośników, linków, menu, stopki. Mniej możliwości i jeden cel:

Po tej “drobnej zmianie” otrzymaliśmy wynik 13,87%. Lepiej?

Dlaczego mój landing page nie konwertuje?

Nie wszystkie kampanie kończą się sukcesem. Czasem, mimo dużych nakładów pracy i dopracowania landing page’a, rezultaty są dalekie od przyzwoitych. Wielu marketerów patrzy na takie wykresy jak ten niżej i zastanawia się, co poszło nie tak:

Co mogło być przyczyną braku konwersji na landing page’u?

Odpowiedź brzmi: bardzo dużo rzeczy.

Brak wyznaczonego celu

Jednym z najgorszych błędów do popełnienia na landing page’ach jest brak wyznaczonego jasnego celu. Z takich landing page’y nic nie wynika i nigdzie one nie prowadzą. Brak celu to brak konwersji.

Najpierw obmyśl cel, do którego chcesz zaprowadzić gości Twojej strony, a następnie przemyśl, jak to zrobisz. Landing page bez celu jest zabałaganiony i nie ma szans na konwersję  – bo do czego w sumie nakłania odwiedzających?

Kolejna rzecz: zasadniczo powinien to być pojedynczy cel. Robienie landing page’a o wszystkim i o niczym to jak próba złapania zbyt wielu srok za ogon. Koniec końców, ani jeden cel nie zostanie porządnie doprowadzony do końca. Przykładowo: nakłanianie  odwiedzających landing page do kupna koszulki i do zapisania się na newsletter o koszulkach jest trudniejsze niż realizowanie obu tych celów osobno.

Niektóre cele dobrze “grają” razem. Przykładowo, zbierając zapisy na webinar, możesz też zebrać zgodę na przyszły kontakt i leady. Ale dużo częściej niekonwertujące landing page’e cierpią na przeładowanie celami. Spójrz niżej:

To przykład jednego z podstawowych landing page’y na podstawie szablony z naszej platformy. Problem pojawia się na dole strony. Co tu mogło pójść nie tak? 

Zerknij na ten button z CTA. Napis jest inny niż na fragmencie tego samego landing page’a wyżej. Ten na górze zachęca do przejścia do kalendarza zapisów. Tymczasem ten niżej kieruje zachęca do podania danych i odbioru darmowej wejściówki. Dwa różne CTA to niepotrzebny bałagan. W dodatku, jeśli zażądamy od odwiedzających zbyt wiele, może się skończyć na tym, że nie osiągniemy nic.

Zły początek

Każde słowo na landing page’u ma znaczenie. Ale niektóre z tych słów wyróżniają się bardziej i musisz zwrócić na nie szczególną uwagę. Konkretnie – na te w nagłówku. Słaby nagłówek to zero konwersji.

Czy “słaby” to wyłącznie “nudny”? Otóż nie. Istnieją też nagłówki niedopasowane, obraźliwe, manipulujące, spamujące czy po prostu głupie. A internet aż się od nich roi.

“Kupno” odwiedzających clickbaite’owym nagłówkiem jest złym pomysłem, bo takie osoby wejdą na Twoją stronę, zorientują się, że nie mają tu czego szukać, po czym… wyjdą z niesmakiem i złą opinią o Twojej marce.

Jeszcze gorsze copy

Porównaj kilka landing page’y, które ostatnio zdarzyło Ci się odwiedzić. Czy którykolwiek został Ci w głowie na dłużej? W większości przypadków prawdopodobnie nie pamiętasz nawet treści – a to dlatego, że większość landing page’y jest oklepana i podobna.

Czy może być coś gorszego niż nudne, generyczne copy? Otóż tak. Clickbaity to jedna z bardziej irytujących rzeczy w Internecie. Kto lubi kliknąć na pozornie wartościowy link, by się przekonać, że nie prowadził on do niczego interesującego?

Złożoność

Z landing page’a musi zniknąć panel nawigacyjny, paski na boku i dodatkowe reklamy. To dlatego, że:

  • zbyt wiele elementów rozprasza użytkowników i obniża współczynnik konwersji,
  • zbyt dużo pól wzbudza podejrzenia i obniża współczynnik konwersji,
  • zbyt długie copy nudzi czytających i obniża współczynnik konwersji.

Istnieją sytuacje, w których mimo tych reguł potrzebny jest długi landing page. Na przykład, jeżeli sprzedajesz innowacyjny produkt o skomplikowanych cechach, którego działanie wymaga rozwinięcia. W tym wypadku zbyt krótki landing page może tylko wywołać zdziwienie i niezrozumienie odwiedzających. Nie ma możliwości, by każdą cechę i korzyść z rozbudowanego, skomplikowanego produktu (zwykle w branży zaawansowanych technologii) zmieścić na prostej stronie i opisać w trzech zdaniach.

W większości przypadków, kluczem jest prostota. Dlatego, zwłaszcza w przypadku dłuższych landing page’y, skup się na kilku sekcjach.

Wyżej – perfekcyjny przykład zbyt dużej ilości treści na landing page’u oraz wyjątkowo zabałaganionego designu. Niżej – ta sama strona, które po wprowadzeniu zmian wygląda dużo, dużo lepiej.

Wartość bez wartości

Być może kojarzysz te ulotki i wiadomości o spotkaniach, na których w bardzo dobrej cenie można kupić zestawy kuchenne, garnki, AGD albo przybory do sprzątania? Jeśli zdarzyło Ci się zaryzykować i pójść na takie spotkanie, to możesz kojarzyć zachęcające, pełne entuzjazmu krzyki w rodzaju “czy naprawdę nie skorzystacie z tej cudownej oferty na najbardziej niesamowitą patelnię z nieprzywierającą powłoką?”, wnikliwe pytania, medialny szum i inne czynniki, które wzbudzają w gościach takich spotkań poczucie, że muszą dokonać zakupu tutaj, zaraz.

Co ta sytuacja ma wspólnego ze światem landing page’y?

Wartość. Jeśli chcesz osiągnąć na Twoim landing page’u cel, musisz pokazać, co jest wyjątkowego w produktach, które oferujesz. Inaczej odwiedzający nie podzielą się z Tobą swoimi informacjami kontaktowymi.

Przykładowo, na wspomnianych spotkaniach z ofertą świetnych garnków, sprzęty są reklamowane jako produkty, które wytrzymają lata, które łatwo się zmywa i na których można przygotować smaczne potrawy – czyli podawane są ich korzyści dla kupujących.

Jeżeli chcesz, by odwiedzający wypełnili formularz i zapisali się do Twojego newslettera, potrzebujesz ich do tego przekonać atrakcyjną ofertą – inaczej współczynnik konwersji nie skoczy wyżej kilku procent.

Pamiętaj: im więcej wymagasz od swoich odwiedzających, tym wyższa powinna być nagroda za spełnienie tych wymagań.

Złamane obietnice

Ręka do góry, kto lubi być oszukiwany?

Każde złamane słowo skutkuje brakiem zaufania. Jeśli słowo łamie firma, której już wstępnie zaufaliśmy – tym gorzej. Rezygnujemy z zakupu, wychodzimy ze strony i wypisujemy się z newslettera. Na dodatek, często dajemy znać o podejrzanej marce znajomym, a zła sława idzie w świat.

Jeżeli na landing page’u umieścisz komunikat: “Zasubskrybuj nasz newsletter, a dostaniesz w prezencie raport na temat trendów marketingowych w 2020”, to subskrybenci oczekują dokładnie tego – dokładnego raportu. Wyobraź sobie ich zawód, jeżeli podadzą swoje dane, a na ich maila przyjdzie sześciostronicowy PDF... wypełniony obrazkami ze Stocka.

Złamane obietnice z reguły, jakkolwiek ironicznie to brzmi, nie szkodzą współczynnikowi konwersji. W końcu “oszukaliśmy” odwiedzających już po tym, jak podali dane. Absolutnie nie zmienia to faktu, że takie zabiegi źle rzutują na obraz Twojej marki.

Skoro już wiesz dokładnie, czego NIE robić na landing page’u, zastanówmy się, co w takim razie powinno się zrobić.

Jak sprawić, by landing page konwertował?

Unikanie błędów to dopiero połowa sukcesu. Ważna połowa, jednak tylko połowa. Dlatego teraz sprawdźmy, jakie elementy landing page’a mają największe znaczenie, gdy chodzi o konwersję i jak najlepiej je wykorzystać. Pod koniec lektury w Twojej głowie powinna się już ułożyć lista spraw, o które trzeba zadbać w trakcie pracy nad landing page’ami. Przejdźmy więc do tego, co robić, by konwersje rosły.

Ustal jasny cel

Pamiętasz ten landing page z dwoma różnymi przyciskami z wezwaniem do działania, który omówiłam wyżej? Spójrz na prostszy landing page z jednym celem z jednej z wcześniejszych kampanii lead generation Landingi.

Cel jest jeden. Wszystko, co możesz zrobić na tym landing page’u, to wypełnić formularz i pobrać ebook. Prosty układ grafik, trzy kluczowe korzyści i krótki (!) formularz – to wszystko, czego potrzebujesz, by cel Twojego landing page’a był jasny.

Nie może być tak, że odwiedzający landing page będą się musieli domyślać, o co chodziło autorowi. W dzisiejszych czasach nikt nie będzie dociekać, jaki jest cel strony, która jest niezrozumiała. Odbiorcy zmarszczą tylko brwi i wyjdą z Twojej strony. Nie masz wiele czasu. Wszystko zależy do tego, co pokażesz w pierwszych sekundach na landing page’u.

Poznaj swoją publiczność

Tworzenie landing page’a jest w pewnym stopniu potrzebne do pisania listu. W obu przypadkach musisz wiedzieć, dla kogo piszesz i co tym ludziom się spodoba. Nie da się pisać “dla każdego”. Twoja grupa odbiorców to określona społeczność o pewnych wspólnych cechach i potrzebach. Jeżeli tworzysz landing page dla ludzi biznesu, będzie on miał zupełnie inną formę niż taki dla nastolatków. Jeszcze inaczej zwrócisz się do organizacji pozarządowych, a inaczej do freelancerów.

Twój landing page musi pasować do potrzeb publiczności. Ale skąd wiadomo, kim ta publiczność jest i jak poznać jej potrzeby? Cóż, najprościej zapytać.

Pamiętaj, że po drugiej stronie ekranu też są ludzie. Ludzie ze swoimi potrzebami, zainteresowaniami, problemami oraz oczekiwaniami. Dowiedz się, jakie te oczekiwania są – załóż na przykład grupę na Facebooku, gdzie zadasz im pytania związane z ich potrzebami, które może pokryć Twój produkt, jak również podpytasz o ich zainteresowania, inne lubiane produkty, nadzieje i oczekiwania związane z Twoimi usługami. Gdy poznasz te informacje, zyskasz możliwość odnoszenia się do tego, co jest ważne dla Twoich potencjalnych klientów i przemawiania prosto do nich – nie do jakichś “typowych użytkowników Internetu”. Poza tym, nie ma jednego, typowego użytkownika Internetu – każdy z nich jest indywidualny.

10, 9, 8… czas minął!

Pamiętasz, czym jest to jest attention span – zdolność koncentracji uwagi?

To ilość czasu, przez którą ludzie skupiają się w 100% na tym, co czytają. Możliwe, że wiesz o researchu Microsoftu, który podaje, że w ciągu ostatnich 15 lat czas, w którym jesteśmy zdolni skupić się na jednej rzeczy, skrócił się o 4 sekundy.

Nie czytamy już artykułów w serwisach w całości. Bywa, że nawet nie oglądamy w całości filmów na YouTubie, zamiast tego przewijając je tylko, by wyłonić najważniejsze fragmenty. Skanujemy większe fragmenty całości.

Dlatego nie zdziw się, gdyby statystyki pokazały, że średni czas spędzony na Twoim landing page’u to 10 sekund mimo, że z Twoich wyliczeń wynika, iż samo przeczytanie tekstów powinno zająć co najmniej półtorej minuty.

Tutaj możesz przeczytać więcej o nowszych badaniach na temat zdolności koncentracji uwagi.

Przygotuj zabójczy nagłówek

Dobre teksty to najtrudniejsza część landing page’a. Powinny przekazać wiadomość, przekonać do pozostawienia swojego adresu email, zawierać najważniejsze informacje o ofercie i nakłonić do działania.

Powtórzę się – przygotuj jak najmniej tekstu. Jak najprostszego tekstu. Czasem wydaje się, że trzeba powiedzieć więcej o ofercie, wyjaśnić wszystko, być może że rozjaśnić nasuwające się odwiedzającym różnorakie wątpliwości na temat produktu.

Prawdopodobnie Twoja pierwsza, odruchowa reakcja, to: “ale przecież u mnie każdy tekst jest ważny, nie mogę nic usunąć!”. Jasne, każdy landing page jest inny, ale jeszcze żadnemu tekstowi nie zaszkodziło skrócenie go na próbę w celu wyłuskania najważniejszych informacji.

Oczywiście, najbardziej rzucającym się tekstem na landing page’u jest dobry nagłówek z przykuwającym uwagę hasłem. A potem podtytuł z rozwinięciem. Na górze przyda się też wezwanie do działania.

Call To Action – wezwanie do działania

Najważniejszy element copy zaraz obok nagłówka. CTA zachęca do podjęcia akcji (np. kliknięcia), więc musi podsumowywać wszystko, o co chodzi w landing page’u i być bardzo bezpośrednie. Niekoniecznie musi to być krótkie “kup teraz”. Ważna jest precyzja i podsumowanie, o co chodzi w całym landing page’u. Przykład rozbudowanego CTA:

A oto inny prosty baner, z którego od razu wiadomo, o co chodzi i co stanie się po kliknięciu:

CTA w tej sekcji strony Ikea niżej jest proste (“Zobacz galerię), bezpośrednie i zachęca do kliknięcia. Wiele daje też ilustracja, która szybciej tłumaczy odwiedzającym, na jakie treści mogą liczyć w galerii.

Twórz dobrze konwertujące landing page’e

Korzyści

Jednym z podstawowych błędów początkujących marketerów jest skupianie się na cechach reklamowanych produktów, nie na ich korzyściach. Stwórz listę korzyści dla kupującego i wyróżnij ją na Twoim landing page’u.

Jak przekonać ludzi do zakupu Twojego produktu? Daj im rozwiązanie ich problemu. Jeżeli Twój produkt w niczym im nie pomoże, niczego im nie da, nie kupią go. Udowodnij im, że mogą liczyć na Twoją ofertę, pokazując, co z niej wyciągną. Pamiętaj, by nie skończyło się to ścianą tekstu: 3-4 duże korzyści wystarczą, by wyjaśnić, o co chodzi.

Przykuj uwagę

Pamiętasz jeszcze ten kawałek o nagłówkach?

Są one jak haczyki, na które można “złapać” klienta. Dobre ich użycie to już połowa sukcesu. Czym jeszcze, poza dobrym nagłówkiem, można przykuć uwagę?

Obrazy, wideo, animacje, gify – o ile, oczywiście, są związane z tematem landing page’a. Strona sprzedająca produkt bez zdjęcia produktu nie zadziała. Skomplikowana usługa internetowa bez instruktażu objaśniającego, jak dokładnie ona działa i co daje, spotka się z niezrozumieniem.

Spójrzmy zresztą na jeden z przykładowych szablonów Landingi w wersji z grafiką i bez:

Zaraz, o co tu w sumie chodzi?

Teorytycznie, gdyby skupić się na samym tekście, da się zrozumieć cel landing page’a. Problem w tym, że tekstu nikt nie przeczyta, bo landing page niczym nie zaciekawił. Nie ma tu obrazków. Nic się nie dzieje. Nie wiadomo, o co chodzi. Ale jedna drobna zmiana i..

Ta-daa! Ten drugi landing page sprawia, że odwiedzający myśli sobie: “ach, mogę tu kupić zegarek!”, a nie: “co tu się właśnie?...”

Optymalizuj landing page

Skoro Twoj strona jest już wypełniona tekstem, ilustracjami dobrej jakości, filmikami, animacjami, nagłówkiem i CTA, wejdźmy na nią i…

...no tak, najpierw zaczekajmy, aż się załaduje.

Coś za coś. Dodanie elementów typu obrazy i wideo na landing page sprawia, że ładuje się on dłużej. Twoi odbiorcy będą wchodzili na stronę z różnych urządzeń, z zasięgiem może być różnie. Prędkość ładowania ma znaczenie. Niektórzy zwyczajnie wyjdą ze strony, zanim się załaduje, bo nie będzie chciało im się tracić na nią czasu.

Nie pozwól, by sprawy techniczne przesądziły o niskich konwersjach na Twoim landing page’u. Każdy element, który wrzucisz na stronę docelową powinien być wcześniej zoptymalizowany, by załadował się jak najszybciej. W tym celu skorzystaj z pomocy darmowych narzędzi online jak TinyPNG czy ezGIF i zmniejsz rozmiar elementów, które wrzucisz na landing page.

Zadbaj o prostotę

Twój landing page ma mówić do ludzi i być zrozumiały. Na początek lepiej wybrać prosty, estetyczny szablon, niż porwać się z motyką na słońce i skończyć z przytłaczającym projektem, który jest przeładowany informacjami.

Korzystanie z szablonów ma tę zaletę, że są w nich już wskazówki, w którym miejscu powinny się znaleźć jakiego typu treści. Nie trzeba specjalnych umiejętności graficznych, by wykorzystać gotowe, podstawowe grafiki. Lwia część świetnie konwertujących landing page’y opiera się na prostych szablonach – ważniejsze rzeczy to sensowne, jasne i konkretne copy oraz propozycja wartości.

Dużo trudniej opracować dobrą propozycję wartości, niż wybrać szablon do landing page’a. Stworzenie wartościowego contentu to coś, co spędza sen z powiek marketerom z tej przyczyny, że oferowany materiał musi być faktycznie przydatny. Merytoryczny kurs online, webinar z porcją wiedzy, wartościowe materiały dodatkowe. Nikomu nie są przydatne PDFy wypełnione ogólnikami.

Ważna rzecz, którą warto wykorzystać na landing page’u to społeczny dowód słuszności. Możesz dodać na Twoją stronę np. opinie klientów, którzy są zadowoleni z Twojego produktu lub umieścić w ebooku opinie ekspertów co do danego zagadnienia, by całość wyglądała bardziej profesjonalnie. Opinie klientów, z którymi mogą się utożsamić członkowie Twojej grupy docelowej, zadziałają na Twoją korzyść.

Landing page jest gotowy… i co teraz?

Po godzinach ciężkiej pracy, wreszcie nadszedł czas, by kliknąć “publikuj”.

Czy może nie?

Wcześniej obowiązkowo pokaż komuś przygotowany landing page i zapytaj, czy widzi literówki w tekście, błędy w wyświetlaniu lub grafiki do poprawy. Dopiero potem udostępnij stronę szerszemu gronu odbiorców/

Poza tym, na landing page’ach zawsze coś można zrobić lepiej i poprawić. Dlatego potrzebujesz przeprowadzić testy A/B.

Przykładowo, wspomniany przeze mnie wyżej landing page Landingi, na którym współczynnik konwersji wzrósł z 7,49% do 13,87% jeszcze bardziej poprawił wyniki po tym, jak platformę Landingi ocenił Neil Patel i dodaliśmy cytat z jego opinią na stronę. Dzięki temu dowodowi słuszności statystyki wzrosły do 14,17%.

Po wprowadzeniu dodatkowych zmian w Google Ads nasz landing page utrzymuje stopień konwersji na poziomie 15,18%. To znaczy, że w ciągu sześciu miesięcy podwoiliśmy jego wyniki. Czy to nie brzmi świetnie?

Co wynika z tego przykładu? Nie ma czegoś takiego jak perfekcyjny landing page. To, że podwoiliśmy nasz wynik, nie znaczy, że nie da się go potroić. To co – spróbujesz i Ty?

To już ostatnia część kursu "Zrób dobry landing page". Chcesz zobaczyć, jak inni wykorzystują platformę Landingi w swoich działaniach marketingowych? Przeczytaj case studies z serii Design to Convert.

Stwórz landing page, który konwertuje
share

Znajdź sposób na skuteczny marketing

14-dniowy okres próbny. 30-dniowa gwarancja zwrotu pieniędzy.