Czy wiecie, czym różni się mailing od newslettera? Szczegóły podam niżej, ale zasadniczo chodzi o odmienność celu, do jakiego oba narzędzia są (powinny być?) używane. Mailing ma sprzedawać, newsletter zaś budować wierną marce społeczność. Po co? Ponieważ bez własnego plemienia zwykła marka nie ma szans stać się prawdziwą MARKĄ…

Mailing a newsletter. W swojej praktyce marketingowej wielokrotnie spotkałam się z sytuacją, w której obu terminów używano zamiennie, jako synonimów.

To błąd.

Mailing jest formą jednorazowej reklamy trafiającej do skrzynki e-mail odbiorcy. Ma za zadanie coś sprzedać, poinformować o jakimś wydarzeniu, do czegoś namówić. Na przykład do założenia konta, pobrania darmowego e-booka etc. Dobrze skonstruowany mailing charakteryzuje:

Do tego oczywiście:

Mailing powinien zawsze kierować odbiorcę do odpowiedniego landing page’a!

Dlaczego?

Ponieważ tylko wtedy wysyłka mailingu będzie skuteczna. Osoba klikająca “kup teraz” powinna trafić na stronę tego konkretnego produktu. “Załóż konto” musi prowadzić do formularza. Innymi słowy – odbiorca mailingu klika i żąda spełnienia obietnicy, a my powinniśmy się wywiązać ze swojej części umowy. Proste. I efektywne. W praktyce niestety często zapominamy o tym, by dla kampanii mailingowej przygotować specjalny landing page, prawda?

Tymczasem newsletter…

Newsletter również trafia do skrzynki e-mail odbiorcy. Często kieruje do specjalnie przygotowanego landing page’a. Bywa w stu procentach graficzny (choć moim zdaniem to błąd, niżej uzasadnię). Czasem sprzedaje. Jednak, w przeciwieństwie do mailingu, wysyłany jest regularnie i ma ustaloną, powtarzalną szatę graficzną. Podczas, gdy mailing może trafić zarówno do osób z listy odbiorców newslettera, jak i grupy zewnętrznej (odpłatne bazy mailingowe), newsletter otrzymują wyłącznie osoby, które się na to zgodziły.

Zastanawialiście się nad tym kiedyś?

Newsletter trafia do skrzynek e-mailowych ludzi, którzy z własnej, nieprzymuszonej woli zdecydowali, że chcą być w stałym kontakcie z naszą marką!

Te osoby to nasza szansa na zbudowanie plemienia “wyznawców” marki. Oczywiście tylko wtedy, gdy będziemy potrafili nawiązać z nimi szczerą, trwałą i obustronną relację!

O budowaniu relacji z klientem za pomocą newslettera można napisać księgę grubości encyklopedii. Nieubłagane prawa bloga każą mi ograniczyć ilość słów. Może dobrze 🙂

Pozwolicie zatem, że podstawowe zasady budowania relacji poprzez newsletter wymienię w punktach.

Tworząc firmowy newsletter:

Na koniec moja osobista prośba wynikła z przykrych doświadczeń:

Naprawdę!